No i mam nerwa, takiego strasznego.
Boziu jak ci ludzie prowadzą te swoje biznesy, całkowicie nieodpowiedzialni. Coraz bardziej myśle, że powinien być jakiś rejestr ogólnopolski, gdzie ludzie mogliby oceniać poszczególnych "majstrów". W tym roku robiliśmy kuchnie i jeszcze jakieś drobne pierdółki w domu. Po tej przygodzie jestem po prostu zniesmaczona większością tych pseudo firm.
Przykład 1
Ekipy zaczęliśmy szukać na 2 miesiące wcześniej aby się dobrze przygotować. Małżonek wybrał ekipę, dogadał się odnośnie wszystkiego. Na tydzień wcześniej Małżonek wziął się za wymianę elektryki aby wszytko było przygotowane jak ekipa wejdzie. Jeszcze w piątek dzwonił potwierdzał, że od poniedziałku zaczynają. A w poniedziałek dzwoni "Majster", że on jednak nie przyjdzie.
Przykład 2
Jak jeden "Majster" zadzwonił, że nie przyjdzie Małżonek zaczął szukać kogoś innego. Przyszedł chłopak z 8 letnim doświadczeniem, wykorzystał naiwność Małżonka (Ja akuratnie na czas remontu wyprowadziłam się z domu). Małżonek zapłacił, przyjechałam aby pomóc Małżonkowi sprzątać i patrze, a tam gładź w kilku miejscach nierówna, kafelki też w kilku miejscach "pływają" - oczywiście Małżonkowi się oberwało, za wszystkie czasy. "Skurwiel" (bo inaczej nie mogę tego Pana nazwać) telefonu nie odbiera, jak zadzwoniłam ze swojego to odebrał i jak tylko się przedstawiłam to się rozłączył i napisał SMS, że zapłaciliśmy, więc robota odebrana. Po prostu brak słów.
Małżonek musiał poprawiać
Przykład 3
Dzisiejszy.
Zamówiliśmy drzwi drewniane i tak kafelki trzeba było odrywać po Majstrze nr 2, więc zdecydowaliśmy sie na wyrywanie futryn. Drzwi miałam mieć do końca września, więc na tydzień przed dzwonie czy na pewno sie Pan wyrobi, zostałam zapewniona, że tak, więc gonie Małżonka z tymi kafelkami (Małżonek wstrzymał się z futrynami). Pan się jednak nie wyrobił, o czym nawet nie raczył poinformować.
Po opierdoleniu telefonicznym, Pan przyjechał w czwartek bo nie był pewny koloru. W czwartek rano jeszcze zapewniał, że w piątek drzwi będą. Jednak stwierdziłam, aby na spokojnie, bo mi bardziej sobota odpowiada (Pan się ucieszył, ja też naiwna, myślała, że już na pewno będę miała drzwi). Małżonek futryny powyrywał, w domu syf, a Pan jakby nigdy nic dzwoni, że on jeszcze drzwi nie pomalował. Kurde jeszcze wczoraj mogłam mu powiedzieć aby sobie te drzwi "w d.... wsadził", bo miałam stare i brzydkie, ale zawsze jakieś drzwi miałam, a dzisiaj mam po prostu dziury w ścianach i "on jest Sprite, a ja jestem pragnienie". Dodam, że to Pan "z polecenia" i chyba mojemu koledze też się zbierze za takiego "Fachowca"
Po tych trzech przykładach, wolę już Małżonka do roboty zagonić, bo może nie będę miała super dobrze, ale będę miała na czas, pewnikiem wcale nie dużo gorzej niż miałby to zrobić "Fachowiec", a jeszcze zaoszczędzę, co prawda Małżonek mi drzwi nie zrobi, ale kafelki już potrafi układać.
Oj to współczuje, wiem jak to jest z fachowcami, ja łazienkę mam rozgrzebaną od lipca (wymiana pieca itp), mąż nie mógł ruszyć z remontem bo czekaliśmy na fachowców by poprawili rury od pieca, które po odbiorach kominiarzy okazały się źle osadzone... dwa miesiące czekaliśmy aż je poprawią ;( a kiedyś jak wymieniałam okna to tak wymienili, że z pierwszym myciem bym razem z oknem wypadła... mąż poprawiał wszystko!!!! Masakra!!!
OdpowiedzUsuńTrzymaj się, nie poddawaj się, będzie dobrze!!!! Musi być ;)
oj to nie fajnie. Współczeuje tak bez łazienki.
Usuńu mnie, moze bym zareagowała bardziej spokojnie jakby mi sie nie zaczał 9 miesiac ciąży i jakby mnie Pan tak strasznie nie zapewnial, ze wszystko bedzie na czas.