Skarboneczka kopie w brzuszku już na całego, taki mój mały łobuziak. Chciałabym go już zobaczyć, dotknąć, a z drugiej strony wolę aby siedział tam jak najdłużej. Jest on czymś na co czekamy a jednocześnie boimy się tego co nadejdzie- jaką matką będę, jak mój małżonek sprawdzi się w roli ojca - cięzkie pytania, na które już niedługo poznamy odpowiedzi.
W ramach akcji zdrowego żywienia wczoraj miał być chleb z daktylami i suszonymi śliwkami:
Przepis oryginalny:
Składniki:
½ kg. mąki (wymieszana pszenna tortowa + pszenna pełnoziarnista)
1 szkl. otrąb pszennych
25 g. świeżych drożdży
2 łyżki cukru
2 płaskie łyżeczki soli
½ l. ciepłej wody
5 łyżek ziaren słonecznika
3 łyżki pestek dyni
2 łyżki siemienia lnianego
10 suszonych daktyli
10 suszonych śliwek
dowolne ziarna do posypania ( u mnie pestki słonecznika i otręby)
Wszystkie susze składniki wkładamy do miski, dodajemy pokruszone drożdże i wodę.
Dodajemy pokrojone śliwki i daktyle.
Dokładnie mieszamy łyżką (ciasto będzie dość rzadkie).Pozostawiamy do wyrośnięcia na 25 min. Mieszamy.
Keksówkę smarujemy tłuszczem i posypujemy bułką tartą lub mielonymi otrębami.
Wlewamy ciasto i odstawiamy na 15 min.
Wierzch możemy posypać pestkami i otrębami.
Pieczemy chleb ok. 50 min. w rozgrzanym do 200°C piekarniku.
Sprawdzamy patyczkiem czy chleb jest upieczony (suchy patyczek oznacza, że chlebek jest gotowy).
Jednak nie wyszło, zamiast daktyli kupiłam figi (oczywiście dodałam i jeszcze garść rodzynek) i zapomniałam o siemienium lnianym, ale chlebek i tak jest pyszny i pięknie się prezentuje:

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz