Ostatnio bardzo odczuwam jak ten czas szybko leci, jeszcze kilka dni temu maiałam płaski brzuch, a teraz mam przed sobą sporą poduszkę :), która w dodatku usiedzieć na miejscu nie może. Zresztą popatrzmy na kalendarz już prawie połowa września.
Z jednej strony wrzesień to cudowny czas, bo zaczyna się robić kolorowo na świecie, jednak z drugiej czuć już odchodzące lato.
Zaczeły się też obradzać owoce wrześniowe:
- Brzoskwinie uginają się od owoców;
- Winogron jest już fantastycznie fioletowy i cudownie smaczny (tylko co ja mam z nim zrobić);
- Maliny wzieły się w garść po tym jak stwierdziłam, że je wytne i zaczeły dawać owoce;
- Jabłonka - "starsza dama", też w tym roku się spisała na medal.
Zdecydowanie zaczął się dla mnie czas na jabłeczniki, szarlotki i ciasta drożdzowe.
Należe do osób raczej niecierpliwych dlatego zdecydowanie preferuje drożdzowce, gdzie nie trzeba czekać aż ciasto wyrośnie, dlatego właśnie wczoraj takiego drożdzowca upiekłam:
Ciasto drożdzowe bez wyrastania
Składniki:
- 1/2 kg mąki;
- 7,5 dag drożdży;
- 1/4 szklanki cukru;
- 1 szklanka mleka;
- 1/2 kostki margaryny;
- 1/4 szklanki oleju;
- szczypta soli;
- 4 jajka (2 całe + 2 żółtka).
Sposób przygotowania:
Mleko podgrzewamy i rozpuszczamy w nim margarynę.
Drożdże mocno rozkruszamy i rozcieramy palcami w mące. Do takiej mieszanki wsypujemy cukier i mieszamy. Następnie wlewamy ciepłe mleko. Mieszamy i dodajemy pozostałe składniki. Mieszamy aż ciasto zacznie odstawać od brzegów.
Wykładamy na blachę wysmarowaną masłem i obsypaną mąką.
Dajemy owoce, kruszonkę (jak kto lubi).
Pieczemy 45 minut w 180 st. (termoobieg)

Jak apetycznie wygląda!!! Uwielbiam drożdżowe ciasto!!! Dziękuję za wizytę w mojej krainie i zapraszam ponownie ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Roza