Muszę stwierdzić, iż lubie mój dom.
Od dziecka mieszkam w PRL-owskim kwadraciaku, który staramy się obecnie wraz z Małżonkiem powoli remontować i zmieniać w ten swój idealny.
Troche żółwim tempem, ale już jest bliżej niż dalej. Oczywiście apetyt rośnie w miarę jedzenia, a większe remonty i zakupy są zaplanowane na kilka lat do przodu. Na razie na liście "JA MARZĘ I CHCĘ" najduje się:
- pokoik Dzikiego Lokatora - pomieszczenie jest, ale w tej chwili stanowi swego rodzaju graciarnie. W "Graciarni" przydałoby się położyć gładz i zakupić meble. Remont przewidziany na przyszły rok, jak się nic nie wydarzy.
- Taras - och jak bym chciała w niedzielny ciepły poranek móc wypić kawę zanurzona w wygodny fotel na świeżym powietrzu (takie moje marzenie). Chciałabym już natychmiast, ale przy podejściu realistycznym będę musiała na niego czekać ze 2 lata.
- "Kuchenne rewolucje" - w tym roku udało się wyremontować kuchnie. Jednak jest kilka rzeczy do poprawki. Podczas poprawiania zawieszonego pochłaniacza małżonek spadł wraz z kominem i go "lekko" zniekształcił, dlatego potrzebny jest nowy pochłaniacz lub pomysł jak reanimować stary komin. Do tego marzy mi się wymiana stołu i krzeseł.
- "Salonowe rewolucje" - och jak mi się marzą nowe meble do "salonu". Zawsze chciałam mieć tam taki stary, "babciny" kredens.
Dobra, koniec, bo za bardzo się rozmarzę
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz